Najlepszy hosting

Lokalizacja: Strona główna >> Sporty letnie >> Biathlon w roku 2009

Biathlon w roku 2009

Przez 42 dni Tomasz Sikora biegał w żółtej kamizelce lidera Pucharu Świata, ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej- to był najlepszy rok w 16-letniej karierze Polaka. Mogło być jeszcze lepiej gdyby nie słabe strzelanie. Sikora był w styczniu i lutym najszybszym zawodnikiem PŚ. Szybszym od Bjoerndalena i 130 innych startujących. Trener Roman Bondaruk tłumaczył, że Polak od zawsze należał do czołówki, ale nigdy dotąd nie miał idealnych warunków. W poprzednim sezonie po raz pierwszy trochę więcej trenował indywidualnie, a w końcówce letnich przygotowań większy nacisk położył na biegi. Ogromne znaczenie miały też zmiany sprzętu. Sikora miał nowe narty Fischera, które okazały się szybsze niż madshusy. Miał też nowe buty, wiązania i kijki. Przy nowym sprzęcie zmienił nieco technikę biegania, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Biegał o pól, czasem nawet minutę szybciej na okrążeniu niż w poprzednim sezonie. Zmiana w technice polegała na tym, że Sikora przestał przechylać kolana do środka, czyli kantować. Mógł kłaść większy nacisk na całą nartę, co dawało mu większą prędkość. Do marca ani razu nie wypadł z dwudziestki, trzy razy stawał na podium, a 10 stycznia w niemieckim Obefhofie został drugim po Małyszu polskim sportowcem w zimowej dyscyplinie olimpijskiej, który założył żółtą koszulkę lidera PŚ. Polak z przerwami prowadził w nim przez 42 dni, ale w końcówce wyprzedził go Bjoerndalen. Jego piętą achillesową było strzelanie. Potrafił pudlować 5 razy w ciągu jednego biegu. Gdyby nie słaba skuteczność na strzelnicy, przywiózłby też cztery złote medale z MŚ w koreańskim Peyongchang. Polak tłumaczył pudła tym, że był zaskoczony formą biegową i musiał dostosować się do nowej sytuacji. Nie udało mu się to już do końca sezonu. Na początku nowego jest jeszcze gorzej, bo teraz Sikorze rozregulowało się wszystko- biega i strzela słabo, w grudniu zajął 72 i 71 miejsce- najgorsze od kilku lat. Bohaterem roku znów był Ole Einar Bjoerndalen, który zdobył szóstą kryształową kulę za zwycięstwo w Pucharze Świata i cztery złote medale na MŚ w Korei. Najważniejsze dla Norwega było jednak pobicie rekordu Ingemara Stenmarka w liczbie zwycięstw w zimowym PŚ. Bjoerndalen ma juz 91 zwycięstw, Stenmark ma 87. Fani Stenmarka twierdzą jednak, że rekord jeszcze pobity nie został, bowiem trzeba jeszcze odjąć 11 złotych medali za mistrzostwa świata. Najsprawiedliwszym rozwiązaniem byłoby być może działanie odwrotne, czyli dodanie do 86 zwycięstw Stenmarka jego pięciu tytułów mistrza świata. Wtedy padłby idealny remis- po91. Więc Bjoerndalen teoretycznie ciągle ma się z kim ścigać.

Tagi: sport, dyscypliny